• Wpisów:31
  • Średnio co: 72 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 19:20
  • Licznik odwiedzin:24 404 / 2333 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Hehe zdałam!
 

 
Hmm powinnam napisać drugi dzień nauki, który tak naprawdę był wolnym od nauki




Nie zdam
 

 
Moje motto
NIE CHCE MI SIĘ!
...
...
...
ALE MUSZĘ
eh

i tak w kółko
 

 
Znudziło mi się fioletowe tło zapragnęłam czegoś weselszego i oto co wyszło
ZIELONY!

 

 
Eh i zgodnie z planem zaczęłam dziś naukę do egzaminów. Wyszło na to że:
a) przeczytałam Wesele Wyspiańskiego
b) zasnęłam czytając
c) zajeło mi to cały dzień
d) cholera jasna jak ja przeczytam Sienkiewicza, Prusa i innych kiedy najwyraźniej wyszłam z wprawy..
 

 
No i nadszedł ten dzień- zakończyłam pracę
No i czas na małe podsumowanie..
To czego będzie mi brakować
- dziewczyn, szczególnie mojej wspaniałej współlokatorki Heni
- ludzi- jednak się spotykało ciekawe osobistości
- Pewnego pana
- O dziwo róż
- słońca
- pięknego widoku na zatokę i morze jednocześnie
- napiwków
- darmowych drinków ;P

Czego absolutnie nie będzie mi brakować
- moich współtowarzyszy w pokoju- pająków
- wszechobecnej wilgoci
- praca od 19 jak nie wcześniej
- obleśnych komentarzy
-


i hmm dopisze później dalsze punkty
Heniu o czymś nie zapomniałam?
 

 
Wygląda na to że nie zaliczyłam drugiego semestru
Cóż trudno.. A wszystko przez głupie praktyki..
Eh skąd miałam wiedzieć że praktyki trzeba wykonać na drugim i trzecim semestrze? i to osobno w innych miejscach? Myślałam że jak na studiach byle przed egzaminami końcowymi trzeba zaliczyć praktykę. a tu kicha i powtarzanie sem. Może i dobrze nie będą mi się nakładać egzaminy z technika i licencjatu..
Pożyjemy zobaczymy Widocznie tak miało być
 

 
Mam problem z komórką.. a mianowicie nie chce się ładować. Już bez większych nadziei zostawiałam ja w domu na ładowaniu (nie ładowała się) a tu pewnego dnia niespodzianka! Naładowana 100% wyobraźcie sobie moje zdumienie kiedy wróciłam po pracy do domu aż spytałam się Heni czy to jej komórka
No teraz zobaczymy, ale i tak ją oddaję do serwisu jak tylko wrócę do Szczecina
 

 
Szła ulicą
dziewczę młode
była tam
była tu
będzie tam
Gdzie idziesz?
pytasz
Ona na to
Idę w świat
 

 
Heh dostałam także ochrzan od szefostwa, że sama wróciłam w sobotę (wiadomo co może spotkać samotną kobietę na pustej drodze).
Ale też przyznali, że nikt wcześniej nie wpadł na taki (głupi?) pomysł No i aż tak się nie bałam (oprócz patrz niżej
Wczoraj marzłam i nie mogłam się skontaktować z koleżanką, która miała mnie zabrać z tej drugiej miejscowości, zdesperowana już planowałam jak tu się dostać do tego większego miasta, gdzie były inne dziewczyny. Hmm w końcu zaczęłam szukać policjantów Nawet mnie już chcieli zabrać, ale koleżanka w końcu się odezwała i wszystko się wyjaśniło. Miałam jej jeszcze stary nr.
Ale w gruncie rzeczy to było dość nieodpowiedzialne nie upewniwszy się czy wszyscy mają jej nowy nr.
Bo do cholery porządnie zmarzłam.
Mam tylko nadzieję, że nie będę chora.
A tak, która by się odważyła sama planować sobie podróż do domu?
 

 
Sobota, ah była okropna dla mnie. Byłam sama w jednym miasteczku nadmorskim. Niby wszystko okey, ale..no właśnie, gdyby jeszcze róże schodziły..
Szefostwo nie chciało mnie dać do większego miasta, gdzie róże szły w tym czasie jak woda..
Wkurzona, zraniona, zdenerwowana..
Mam ostatnio problemy z komórką, która nie chce się ładować.
I jeszcze ona focha strzeliła i w ani jednym miejscu gdzie ją zostawiłam nie chciała się ładować
Zero kontaktu, jeszcze świadomość, że oni tam tak dużo sprzedają...
Zimno, źle się poczułam, w końcu nie mogąc się dodzwonić do szefostwa poszłam do domu na piechotę jakieś 3,5 km jak nie więcej.. Myśląc tylko o łóżku i próbując nie zwracać uwagi na dziwne odgłosy dobiegające z lasu.
Ale udało się.
A teraz mimo, że była niedziela, i też byłam na małej (innej) miejscowości dość dużo sprzedałam (jeszcze nie nadrobiłam soboty), ale i tak nieźle A te napiwki? bajka
Ah jaka to była niedziela
 

 
Ogólnie chwalę się, że moje osądy są obiektywne.
Ale teraz.. Nie wiem
Coraz częściej łapie się na tym, że w stosunku do innych moje osądy stają się coraz mniej obiektywne..
Zastanawiałam się nad przyczyną tejże zmiany i doszłam do wniosku:
Coraz częściej moje oczy przysłania prosta zazdrość.
Nie we wszystkich przypadkach
i nie do niektórych osób
Ale jednak jest.
I muszę sobie z tym wrogiem jakoś poradzić..
 

 
Obudziała mnie burza w środku nocy(jak dla mnie), bo po 8.. Momentalnie wróciło mi myślenie i przerażenie, przecież ręczniki suszą się na dworze.. I myk lecę po nie Lało jak z cebra.
Na szczęście rzeczy suszyły się pod daszkiem, ale wiecie jakby zawiało pod kątem to by wszystko było mokre.
A tak jak emocje opadły- ręczniki uratowane
Zaczęłam się bać o swoje życie, bo przecież w tym miejscu w którym jestem pełno jest drzew, dodam wg informacji uzyskanych w recepcji jest to las sosnowy.
Moja wyobraźnia podpowiadała takie o to sceny jak:
Piorun uderza w piękne drzewko, a ono w akcie desperacji chwieję się i mikrosekundę później przewala się na domek. Ginę ja ginie Henia, ale raczej ja bo śpię pod oknem.
Na szczęście nic się nie wydarzyło, burza poszła dalej zwiedzać nadmorski raj
A ja zasnęłam, bezpieczna i otulona kołderką
 

 
No jakoś się udało.
Rzeczy ciężkie, że ...
ale udało się
Pomoc życzliwych ludzi była bezcenna.
Teraz już wkręcona w biznes różany, śmigam po pięknych nadmorskich mieścinach.
dzisiaj wszystkie róże sprzedane
jest róża (lub pani z różą) jest impreza
 

 
Od 4h się męczę i nadal nie jestem zadowolona
coś za dużo rzeczy..
w zasadzie to jest nawet ok
Wyszło tak
1 walizka (ciężka)
2 torby podręczne (takie nawet)
1 plecak (jak to plecak szkolny, coś nie coś waży
torebka
a jeszcze nie mam pojęcia gdzie walnąć (schować) laptopa..
I nie mam pojęcia jak jutro dam z nimi radę, kiedy
a) mam przesiadkę
b) trzeba jakoś dotachać do ośrodka
 

 
Powinnam w końcu wziąć się za pakowanie, ale tak mi się nie chce..
Dopiero co posprzątałam- a tu znowu robić bałagan?
Byłam na zakupach. Kupiłam wszystko co uznałam, że może się przydać. Wyszło tak, że teraz zastanawiam się jak ja to wszystko spakuje. Jeszcze do tego jadę pociągiem, skoro świt, z dwoma przesiadkami. Mam nadzieję że znajdzie się jakiś uczynny pan i pomoże z walizkami
  • awatar Pani Ciasteczkowa: Uczynny.. ja wolę po prostu ładnych ^^ A gdzie ejdziesz? Co do kotów, taki plan miałam, ale mama go odkryła i na mnie krzyczała. Znalazła miliony powodów dlaczego nie, a ja każdy umiałam zbić. Tylko, że ona jest uparta...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
I posprzątane. Jestem z siebie dumna. Było ciężko. Ale efekt jest olśniewający po porozrzucanych ubrań, książek, notatek i innych dziwnych rzeczy nie został nawet ślad.
pozostało mi tylko pakowanie. I zakupy:-D
  • awatar liu: :D no nieźle nieźle :D Mi też zostało pakowanie... eh
  • awatar Pani Ciasteczkowa: Gratuluję i zazdroszczę, mi się podnieść dupy nie chce by posprzątać swój pokój :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
W końcu o północy wzięłam się za robotę.
Dość nie wdzięczna, bo jeśli chcesz zrobić porządek najpierw musisz zacząć od bałaganu
ale jak na razie nieźle mi idzie (z przerwą na pingera
A tak coraz większa część pokoju staje się ogarnięta jasnością
 

 
Mam bałagan w pokoju.
Rzecz stwierdzona
Nawet wejść do mnie nie można. Wszędzie walają się moje ubrania, rzeczy, książki(pozostałość po sesji).
W środę planowany jest wyjazd. No i pytanie czy uda mi się doprowadzić siebie do takiego porządku, żebym mogła z czystym sumieniem jechać?
A tak a propos tytułu.
Często tak mam, że owszem posprzątam, ale ten porządek utrzymuje się przeciętnie góra 2 dni.
I tak to mnie skłoniło do refleksji nad moim życiem. Co się jakoś ogarnę (na te góra dwa dni) zawsze się musi po tym czasie coś "spieprzyć".
Wniosek: Trzeba robić/załatwiać wszystko na bierząco a będzie dobrze (przynajmniej powinno)
  • awatar liu: Oszukuj się dalej... ;) Tak naprawdę, wiem o czym mówisz, i ja też się tak oszukuję... ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Eh pierwszy dzień jak marzenie. Dużo róż, w miare napiwki, ale w sobotę.. Szkoda gdać. Szczęście się ode mnie odwróciło. Moja konkurentka nadal sprzedawała słabo, ale znalazła 100 zł i miała prawie 200 zł z napików..
Znaczy zarobiła ile ja, tyle że jakby tak naprawdę nie pracowała.
Jestem zła i tyle.
  • awatar liu: No kurcze! Uczucie dobrze mi znane, no ale nic. Pociesz się, że ona ma szczęście początkującego ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jestem skora aby dzisiaj wykrzyczeć: "'ŻYcie jednak jest piękne!"
W końcu, poraz pierwszy sprzedałam cały kosz w pracy. Jestem z siebie dumna..:-D
 

 
Postanowiłam, że ten blog będzie takim moim confession.. Catharsis..
Może udami się dzięki niemu spojrzeć inaczej na moje życie..?
  • awatar liu: tere fere ;) też tak sobie mówiłam, a mam emobloga :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Tak mnie naszła ochota, aby napisać do jednego pana..
Mam do niego sentyment. Chciałam z jednej strony, tak przewrotnie, pocieszyć się, a z drugiej.. W zasadzie wyszła ciekawa dyskusja, niestety dość krótka na temat lektur w szkołach i dzisiejszej młodzieży, która już w większości ich nie czyta..
Nie powiem, ciekawa dyskusja, sporo się o nim dowiedziałam
A tak to dalej mi smutno.
nie długo się spotykam z przyjaciółką, aby opić zakończenie sesji no i się pożegnać..
Będzie dobrze
 

 
2 egzaminy do tyłu.
indeks zdany
egzamin na certyfikat B2 z anglika, nie zaliczony

FANTASTICO

Do zobaczenia we wrześniu
 

 
Bez rewelacji. Nie zaliczyłam. Tradycyjnie. Eh.
 

 
I znów ten smutek.. A już myślałam, że mam z nim spokój na dłuższy czas. Niby dzień zaczął się pozytywnie, ale zakończenie dnia.. Eh nie lubię tego.

Dzisiaj ogólnie zwiedzanie miasta.
Byłam u fryzjera, zmieniłam kolor włosów, grzywkę i wyrównałam włosy. Mam coraz dłuższe
Później tradycyjnie odwiedziłam mamę w pracy. Lubię to jak wszystkie dziewczyny z mamy pracy wychwalają moją 'urodę' pod niebiosa. Plus dodatkowo poznałam kolegę mamy Michała. Wydawał się spoko, czuć było pozytywne wibracje. No i nie wiele starszy ode mnie
Takie dodatkowe dowartościowanie.

A co do rajdu po bibliotekach, to część udało mi się dziś załatwić, a w każdym razie najważniejszą w ostatniej chwili załatwiłam.

A tak jadę do Wrocławia na weekend do pracy A w środę nad morze(też praca), cóż przynajmniej trochę zarobię, no i będę miała co wspominać Lepsze to niż nic nie robienie w łóżku? Nieprawdaż?
  • awatar liu: Prawdaż prawdaż :) Jutro się zobaczymy i ujrzę Twój nowy look! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Oj za dużo mam dziś energii.
Trzeba w końcu iść na imprezę, bo w końcu trzeba uczcić koniec sesji
A tak to szaleje w domu, aż rodzinka patrzy już na mnie z przerażeniem w oczach, cóż ;P
Jutro zmiana wizerunku, zobaczymy co z tego wyniknie, postanowiłam, że powoli będę wracać do naturalnego koloru (brąz) no i dalej zapuszczam włosy, może kiedyś będę mogła się pochwalić takimi długimi włosami jak Henia, któż wie? :>
 

 
Lubię to uczucie, kiedy nie muszę (chwilowo) martwić się o naukę. ;-)
Tuż po egzaminie, po załatwieniu paru spraw na mieście z Henią;-)
poszłam prosto do łóżka i w kimę:-D uwielbiam to
czeka mnie tylko wycieczka po bibliotekach, ale przeciez to sama przyjemnosc:-P

WAKACJE!!!!
 

 
Nadzieja matką głupich. Napisałam wszystko co mi tylko do głowy przyszło.. No I zobaczymy: cuda się przecież zdarzają
 

 
No to jak zwykle bywa zabrałam się na naukę na ostatnią chwilę:-)
Jutro egzamin, a ja jeszcze nie przeczytałam "Lalki".
To takie moje postanowienie- przeczytam w końcu "Lalkę" Prusa na egzamin.
Cóż zawsze zostaje mi kampania wrześniowa:-D
  • awatar liu: Dasz rade, a jak nie no to wrzesień:) Trzeba się wspierać ;) Połowa roku tam będzie :p Jak nie więcej
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Lato w pełni a za oknem, co za niespodzianka deszcz.. Pada i pada. A w zasadzie pada od momentu kiedy wstałam
A tak we wtorek egzamin- w prawdzie już ostatni, ale czuje, że siły mnie opuściły, cóż od dłuższego czasu chodzi mi po głowie myśl(bardzo oryginalna szczerze mówiąc) a mianowicie "Oj jak mi się nie chce"
Powinnam wsiąść się do roboty, ale ..
Nie wiem znowu ogarnął mnie ten smutek..
Już sama nie wiem jak mam sobie z nim radzić. Są takie dni, kiedy już dłuższy czas nie ma we mnie tego smutku, a czasem trzyma się mnie i nie chce odpuścić.. i wtedy muszę się namęczyć, aby z powrotem przywołać uśmiech na twarzy.

Noo koniec już tego 'użalania się', bo końcu powinnyśmy wsiąść się za tą naukę, nie sądzisz Heniu?
  • awatar liu: Ja myślę, że smutek/deszcz zachęcają do bardzo ciekawych refleksji o swoim życiu ;) A nauka... co tam, zawsze zostaje wrzesień ;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›